PROSIMY O IGNOROWANIE POJAWIAJĄCYCH SIĘ REKLAM PONIŻEJ -NIE SĄ ONE TREŚCIĄ NASZEGO SERWISU!
   
  Soli Deo Gloria
  nowa nadzieja- Uganda
 

Nowy dom dziecka -Nowa nadzieja

Dnia 30 stycznia 2008r. miałam szczęście oglądać wielką radość sierot z domu dziecka zwanego „Home Again” („Dom na nowo”) w wiosce Kaihura w Ugandzie, prowadzonego przez organizację „Bringing Hope To The Family”. Od lipca 2007r. pracowałam bowiem tam jako wolontariuszka-misjonarka. Od września 2007r. Pan dał mi łaskę poprowadzenia projektu „Nowy Dom Dziecka – Nowa Nadzieja”, którego celem było zebranie około 25 tys. zł na wykończenie nowego budynku domu dziecka.

Tuż przed otwarciem nowego domu dziecka
-Bringing Hope To The Family

Sieroty wcześniej żyły w poniżających warunkach, śpiąc na 10 łóżkach piętrowych bez pościeli, i nawet niektórzy bez materacy, a w 4 pokojach ulokowanych było ponad 30 osób. Dzieci nie miały stolików ani krzeseł w pokojach, ani szaf ani nawet wieszaków na odzież, a na wszystkie osoby były tylko 3 miski i 3 ręczniki! Jedli z plastikowych stęchłych talerzy. Zwróciłam na to uwagę, gdyż w Polsce nawet psy mają lepsze miski. Wzruszona taką sytuacją i wierzę, że również zainspirowana przez Bożą miłość, starałam się zrobić, co w mojej mocy, aby pobudzić moich wierzących i niewierzących przyjaciół oraz znajomych w Polsce do zaangażowania się w ten projekt i przysłania jakieś kwoty pieniędzy na wykończenie nowego domu dziecka. Wielu było szczodrymi i do stycznia 2008r. uzbierało się około 60 tys. zł. Chwała Bogu za to, gdyż to przeszło nasze wszelkie oczekiwania. Dzieci nie mogły już się doczekać swojego nowego domu, gdzie każdy miał mieć swoje łóżko i pościel, moskitiery, krzesła, stoliki, nowe talerze i kubki, miski i ręczniki i inne rzeczy dla nas normalne, a dla nich miały być czymś wyjątkowym. Jak na przykład bateria słoneczna, która zapewniała im światło po zmroku. Wcześniej odrabiali zadania domowe przy lampach naftowych, a czasem musieli funkcjonować z dwiema lampami na cały dom z powodu braku finansów organizacji na zakup nafty. Tak się stało dzięki Bogu, że wszystkie ich potrzeby zostały na tamten moment zaspokojone nawet ponad miarę – prawdziwie w „Bożym stylu”. W dniu otwarcia nowego budynku domu dziecka, Faith Kunihira – założycielka i dyrektorka organizacji „Bringing Hope”, a matka dla tych sierot, powiedziała do nich: „nigdy nie mówcie, że to ja zbudowałam wam ten dom, albo Honorata, albo ci dobrzy ludzie z Polski, którzy przysłali pieniądze na zakupy, ale pamiętajcie, że to wasz Ojciec Niebieski zbudował wam ten dom, gdyż w Biblii jest napisane, że to Bóg jest ojcem dla sierot. Mówiąc o waszym nowym domu, mówcie zawsze: „to jest dom naszego Ojca, to On go nam zbudował”. Całe przemówienie Faith Kunihira było bardzo wzruszające i nawiązywało do historii powstania domu dziecka oraz było zachętą, że nie ma nic niemożliwego dla wierzącego! Siostra Faith wspomniała, iż we wrześniu ona sama mi powiedziała, że organizacja nie ma wcale pieniędzy na wykończenie nowego domu dziecka, ale że wierzy, iż Pan ześle zaopatrzenie w swoim czasie. I Bóg uczynił dla nich cud na ich oczach! W końcu czerwona wstęga pieczętująca drzwi została radośnie przecięta zespołowo przez dzieci. Po wejściu do środka razem modliliśmy się i śpiewaliśmy pieśni na chwałę Bogu, dziękując Mu za ten cudowny dar serca Polaków dla ugandyjskich sierot. Po obejrzeniu całego domu wszyscy zostali zaproszeni na uroczysty obiad z mięsem, które jest jedzone rzadko przez przeciętnych Ugandyjczyków, ale zawsze w czasie uroczystości. Wobec tego dzieci z domu dziecka, które zwykle na co dzień jedzą posho (gotowana mąka kukurydziana) z fasolą, nie mogły się wręcz nacieszyć smacznym i obfitym posiłkiem z mięsem przygotowanym specjalnie z okazji otwarcia ich nowego domu. Jestem wdzięczna Bogu za to, że miałam tę cudowną możliwość uczestniczyć w tym, jak niewielki finansowy datek pojedynczych osób może zmienić beznadziejną rzeczywistość sierot, natchnąć ich odwagą i pobudzić do wytrwałej modlitwy o lepszą przyszłość. Sytuacja sierot w Ugandzie jest bardzo przykra, bowiem nie mają zwykle możliwości skończenia szkoły zawodowej czy wyższej. Edukacja jest w Ugandzie płatna na każdym szczeblu nauczania. Wobec tego stworzyłam kolejny projekt „Moje Dziecko z Ugandy”, w którym można „zaadoptować” sieroty, by przy regularnym finansowym wsparciu, pomóc im skończyć szkoły, mieć zawód i w przyszłości założyć własną rodzinę.
Można o tym przeczytać na stronie uganda.info.pl

Okazuje się, że jest potencjał w nas Polakach do służenia ubogim i sierotom swoimi finansami również poza Polską i za to chwała Panu. Cokolwiek bowiem byśmy nie mieli, to i tak jest to znacznie więcej, niż posiada przeciętny Ugandyjczyk. Uganda jest jednym z najbiedniejszych krajów świata, ale doświadczyła przebudzenia duchowego w latach osiemdziesiątych, co dziś rzutuje na przyszłość pełną nadziei. Bądźmy więc wdzięczni Bogu za to, co posiadamy i jednocześnie bądźmy solidarni w dziełach pomocy ubogim, sierotom i wdowom, pamiętając, że Pan Jezus powiedział, iż wszystko, co uczyniliśmy komukolwiek ze względu na Niego, tak naprawdę uczyniliśmy Jemu (Mt 25:35-45).

Honorata Ławrynowicz
relacja-2008

 
  Copyright:chcesz skopiować skontaktuj się z autorem  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=