PROSIMY O IGNOROWANIE POJAWIAJĄCYCH SIĘ REKLAM PONIŻEJ -NIE SĄ ONE TREŚCIĄ NASZEGO SERWISU!
   
  Soli Deo Gloria
  Tragedia w Demver 1999
 


Nagłe spotkanie z Bogiem

 Cassie Bernall- mloda chrześcijanka , która zstała zamordowana podczas zamachu na Columbine High School w Demver(USA) 20 kwietnia 1999 roku.

Jak reagujesz na takie stwierdzenie? Przyjmujesz je z zaskoczeniem z rezerwą, milczeniem lub niepewnością? A może zupełnym pokojem? Kto z nas jest w stanie znać chwilę naszego odejścia z tej ziemi, by przejść przez bramę wieczności? Kto jest w stanie zagwarantować, że zachowa się z godnością charakteryzującą ucznia Chrystusa? Jedno jest pewne, że pragnieniem każdego z nas jest wytrwanie w prawdzie Słowa Bożego aż do końca naszych dni, nim nagle wezwie nas Pan.
Szukajcie, aż znajdziecie i nie rezygnujcie... A nade wszystko unikajcie pokus, które odciągają was od tego, za czym naprawdę tęsknicie. Jeżeli upadniecie, podnieście się i wracajcie na właściwą drogę...Tym, co wydaje się stanowić największe wyzwanie dla ufności człowieka jest powszechny lęk przed śmiercią. Ale nawet to zagrożenie spokoju może zostać przezwyciężone przez pewność, pochodzącą z wiary i przez miłość, o której apostoł Jan mówi, że usuwa lęk. Przed wyjściem do szkoły, Cassie zaznaczyła ulubione fragmenty chrześcijańskiej książki pt.. „Szukając pokoju". Od wielu już dni była pod wrażeniem niektórych jej fragmentów. Jej grupa młodzieżowa, w ramach wspólnych zajęć, planowała omawiać ją wieczorem 20 kwietnia. Cassi nie mogła wówczas wiedzieć, że nigdy do tego nie dojdzie. Dlaczego? Ponieważ tego dnia, dla wielu uczniów Columbie High School w Denver, ten dzień miał na zawsze zmienić bieg rzeczy w ich życiu. Jak każdego dnia 17-letnia Cassi zastanawiała się nad mnóstwem rzeczy dotyczących jej życia. Szczególnie było tak od kilkunastu miesięcy, czasu, gdy oddala swe życie Panu Jezusowi Chrystusowi. Jak wielka była to zmiana? Dzisiejsze spojrzenie na samą siebie bardzo różniło się od tego, co miało miejsce do niedawna. Bóg dał jej siłę zerwać ciemną, ponurą „maskę" starego życia. Teraz pokój i nadzieja wypełniały jej każdy dzień. To rzeczy, których nie mógł jej zagwarantować świat subkultury młodzieżowej, narkotyków czy też zaangażowanie w magię i satanizm. Wolność od starego życia pozwalała jej widzieć świat w innej niż dotychczas rzeczywistości. Przede wszystkim był obok ktoś, kto ją dobrze rozumiał, pocieszał i dodawał sił - jej Bóg. Zapakowawszy Biblię do plecaka ruszyła do szkoły. Do niedawna wielu znało ją jako zbuntowaną nastolatkę „rozpędzoną" na drodze grzechu. Jednak od pewnego czasu widać było radykalną zmianę, niezrozumiałą dla wielu rówieśników. Jej decyzja w pójściu za Jezusem pociągnęła za sobą gorące pragnienie wydawania świadectwa o Bogu. I tak też czyniła.

20 kwietnia był jednym z tysięcy normalnych dni w Denver. Było słoneczne przedpołudnie ok.11.30, gdy na głównym korytarzu szkoły panował tłok. Większość uczniów spieszyło w stronę stołówki na przerwę obiadową, inni udawali się do szkolnej biblioteki lub na boisko. Nagle, niespodziewanie na parkingu szkolnym pojawił się ciemny samochód. Wysiadło z niego dwóch młodych dziwnie wyglądających ludzi, 16-letni Eric Harris i 17-letni Dylan Klebold, uczniowie Columbine High School. Zawsze słynęli ze swego uprzedzenia do chrześcijaństwa i wszystkiego, co się z nim wiąże. Często swych inspiracji szukali w nazistowskiej ideologii lub „krwawych grach" komputerowych, typu „strzelanki" Z dala połyskiwały czarne skórzane płaszcze, a oczy tajemniczo wyglądających ludzi zakrywały ciemne narciarskie gogle. Nagle jeden z nich rzucił dziwnie wyglądający pakunek w stronę boiska. Nastąpiła nagła eksplozja bomby zawartej w pudełku, własnoręcznie przygotowanej przez młodocianych zamachowców. Rozrywające odłamki raniły pierwsze ofiary zamachu. To spowodowało panikę wśród młodzieży i ich ucieczkę w stronę szkoły. Jednak to okazało się fatalnym błędem dla ogarniętych paniką uczniów. Zamachowcy szybko ruszyli w stronę szkolnych budynków. Tam rozpoczęło się prawdziwe „polowanie" na ludzi. Gdy nogi stanęły na głównym korytarzu szkoły, spod płaszczy wyjęli karabiny i z demonicznym śmiechem na ustach, zaczęli strzelać w kierunku uczniów kryjących się po kątach. Każdy, kto stanął na drodze szaleńców nie mógł ujść cało. Ich pierwszymi ofiarami byli najlepsi szkolni sportowcy oraz najbardziej popularne osoby w szkole. Krok po kroku Eric i Dylan w morderczym szale zbliżali się do szkolnej biblioteki. Nikt z przebywających w czytelni nie wiedział, co dzieje się na korytarzu. Cas-si właśnie czytała szkolną lekturę, gdy gwałtownie otwarły się drzwi i do sali wtargnął jeden z morderców. Dobrze wiedział, w którą stronę się udać, zarówno Eric i Dylan mieli dość słuchania o „tym Jezusie”, o którym wszystkim opowiadała Cassi. Czarna smukła postać wyrosła tuż przed oczami młodej chrześcijanki. Złowrogie spojrzenie umacniały ciemne okulary na oczach chłopaka, w ręku ciągle miał pistolet. Nastąpiła krótka konfrontacja. - Czy nadal wierzysz w swojego Boga? - cynicznie rzucił pytanie w stronę nastolatki. Cassi nieco zaskoczona sytuacją, ale z pokojem na ustach zdążyła wypowiedzieć tylko jedno słowo. TAK! - to jedno słowo w dramatycznej chwili, było świadectwem tego wszystkiego, w co wierzyła i czego doświadczyła z ręki Jezusa Chrystusa przez ostatnie miesiące swego życia. To było jej ostatnie TAK, które otworzyło drogę do wieczności. Dlaczego?!! - Wykrzyknął zdesperowany chłopak - ale jedyną odpowiedzią na jego pytanie był strzał z jego pistoletu, który odebrał życie dziewczynie.

Zdjęcia 13 osób zabitych w czasie szkolnego zamachu w Demver

Tego dnia, ten szkolny terroryzm pociągnął za sobą 35 rannych z trwałym kalectwem oraz pozbawiła życia 13 osób, z samobójstwem oprawców włącznie. To dramat, który wstrząsnął całą opinią publiczną nie tylko w USA, ale i na świecie. Nikt nie potrafił zrozumieć DLACZEGO do tego doszło? Kto jest odpowiedzialny za masakrę w Denver? Czy istnieją jakieś okoliczności, które mogłyby wytłumaczyć ten dramat? Lecz tak niewielu zadawało pytanie, na ile ci, którzy tego dnia po raz ostatni poszli do szkoły na przedmieściu, byli gotowi na „nagłe" spotkanie z Bogiem? Istnieją przynajmniej dwa świadectwa, iż jedna z osób tj. Cassi Bernall, należąca do ludzi nowonarodzonych duchowo, stanęła po Bożej stronie. Pierwsze to świadectwo tych, którzy przeżyli dramat i byli świadkami zajścia, natomiast drugie to krótki list, który Cassi napisała kilka dni przed swoją śmiercią. „Jestem przekonana, że jest tylko jedna droga: Prawdziwie znać Chrystusa i doświadczyć Potężnej siły, która przywróciła Go z powrotem do życia, poznać, co znaczy cierpieć i umierać z Nim" USA miasteczko Littleton w stanie Colorado. W tym szkolnym kompleksie, 20 kwietnia 1999r, rozegrał się jeden z największych dramatów końca XXwieku. Tego dnia, dwoje nastolatków dopuściło się zbrodni, która wstrząsnęła opinią publiczną całego świata. Proszę nie czyńcie z niej męczennicy za wiarę - powiedziała jej matka Misty Bernall tuż po śmierci Cassi. Moja córka była zwykłą dziewczyną, która kochała Jezusa Chrystusa i nigdy się tego nie wstydziła. I niech tak pozostanie.
I w istocie nie chodzi w tym miejscu o podziw dla męczeństwa młodej chrześcijanki, lecz przykład gotowości na spotkanie z Jezusem Chrystusem. Ma to szczególnie znaczenie w nagłych okolicznościach naszego życia, tych, które budzą w nas pytanie: Czy jesteś w stanie gotowości na nagłe spotkanie z Bogiem??? Drogocenna jest w oczach Pana Śmierć wiernych jego (Ps 116,15)


Opracowanie Jan Stypuła

 

 

 

 
  Copyright:chcesz skopiować skontaktuj się z autorem  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=